04.05.2012 12:13
3
Co mnie denerwuje w mieście
Zdecydowanie jestem mieszczuchem. Lubię tramwaje, wachlarz kawiarni do wyboru i sklepy otwarte całą dobę. Weekendowe zaczerpnięcie zieleni wystarcza mi na długi czas, naturę w mieście zresztą też umiem znaleźć. Natomiast mnie znajduje tutaj dżungla, razem z dzikimi zachowaniami ludzi wokół mnie. Poniżej kilka rzeczy, które mnie zwyczajnie wkurzają.
1. Rozmowa przez telefon w środkach komunikacji miejskiej. Pardon. Rozmowa mnie nie denerwuje, denerwuje mnie darcie się do słuchawki na cały regulator, jakby naprawdę interesowało mnie, czy pani jedzie na woskowanie bikini, czy też ktoś musi opowiedzieć koledze „kurwa, jaka wyjebana akcja go spotkała”. Psychologowie uważają, że ludzie w komunikacji nie lubią, gdy ktoś rozmawia przez telefon, ponieważ frustruje ich, że nie mogą usłyszeć, co mówi osoba po drugiej stronie aparatu. Obalam. Ludzi frustruje wykrzykiwanie na cały głos czyjejś głupoty, która nikogo nie obchodzi.
2. Zajmowanie w komunikacji miejsc siedzących od wewnętrznej strony, nie od okien. Czy naprawdę tak trudno zająć wolne miejsce pod oknem? Bo co, bo pasażer siedzący od wewnątrz nas obezwładni i każe jechać do końca trasy? Dlaczego zawsze trzeba błagać babcię najpierw o przejście, potem wysłuchać kilku westchnień, czekać aż się wygramoli z dziesiątkami toreb, wyląduje na nas podczas hamowania, a potem łaskawie wpuści? Nie łatwiej siąść od okna?
3. Męskie nagie torsy latem. Dobra, jasne, można miło spędzić czas na spacerze, obserwując nad wodą męskie wyrzeźbione brzuchy. Ale obserwowanie chodzących po ulicach facetów z wielkimi piwnymi owłosionymi bębochami, stanie przed nimi w kolejce do kasy, ocieranie się o nie w tłocznym autobusie i te kropelki potu spływające po karku to przeciętnie interesująca rozrywka. Litości.
4. Ludzie pchający się do środka autobusu/tramwaju, zanim wysiadający będą mogli skorzystać ze swojego prawa do opuszczenia tychże. Przecież wiadomym jest, że autobusy uciekają z piskiem opon przed pasażerami, więc trzeba wsiąść, zanim ktokolwiek inny zdąży zrobić cokolwiek. Następnie należy zablokować wejście, by stanąć na środku i porozglądać się i zdecydować, gdzie siąść. Przecież miejsce miejscu nierówne. Można też wybrać sobie kogoś młodego i zacząć nad jego głową monolog o tym, jaka ta młodzież niewychowana, nie ustąpi miejsca, choć pięć kroków dalej jest kilka wolnych miejsc. No ale przecież wszystkie tyłem do kierunku jazdy, więc nie można na nich usiąść.
5. Osoby, które słuchają w autobusach muzyki tak głośno, że słyszą ją pasażerowie, kierowca i prawdopodobnie wszyscy mieszkający w danym mieście. Dodatkowo osoba ta lubi energicznie podrygiwać lub rozwalić nogi na trzy miejsca obok siebie. I najgorsze jest to, że upomnienie nic nie da. „Bo co mi zrobisz?”. Albo udaje, że nie słyszy (co jest wielce prawdopodobne).
6. Starsze panie w sklepie mięsnym, które najpierw stoją pół godziny w kolejce, a kiedy przyjdzie ich czas na zakupy, zamiast być gotowymi, zapytają o każdy możliwy gatunek mięsa, zapytają o każdą cenę możliwej ich wagi, pozastanawiają się, czy na pewno wystarczająco świeża, albo nie za sucha, zapytają o 14 sposobów jej pokrojenia, a na koniec nic nie kupią, lub wezmą „jednak trzy plasterki tej szynki, co zwykle”.
Mogę wymieniać dalej, ale po co się denerwować:) Czy Was coś drażni w Waszych miastach? Coś wyjątkowo dokucza?
skomentuj
Komentarze do notki3 |Zgłoś nadużycie
-
@Autorka
-
Obserwatorka
Warszawa i okolice to jest mistrzostwo pod tym względem. Ja dodałbym jeszcze coś z kolejki WKD. Nie ustępowanie ludziom starszym miejsc. Najczęściej przez wystrojone i dumnie spoglądające w okno księżniczki. Często widać młodzież siedzącą z rodzicami i nie ustepującą. Widziałem tez dziewczynę w ciąży która stała tuż obok dziewczyn w jej wieku z których żadna się nie podniosła. Kiedyś mnie ktoś zabije albo zasztyletuje bo głośno zwykle zwracam uwagę . Przeraża mnie ten upadek podstawowych zasad.
Jeszcze jedzenie w kolejce tudzież w autobusach. Kebaby, hot dogi i śmierdzące hot dogi z mc donalda. Rzucanie papierosa tuż przed wejściem do autobusu i wchodzenie z chmurą dymu. W ogóle rzucanie rzeczy na ulice mnie drażni że aż strach.
Wchodzenie do komunikacji miejskiej, zrobienie trzech kroków i zatrzymanie się , wszak "ja już wsiadłem/am".
Przeklinanie ogólne - nie ma już ludzi którzy publicznie nie przeklinają.
Taka charakterystyczna warszawska snoberka wyrażająca się w wypozowanych gestach, spojrzeniach i zachowaniach. Kiedy wracam codziennie z Wawy na swoją prowincję po pracy oddycham głębokooo
-
Lista
1. Ludzie kupujący bilet, którzy o wszystko pytają przy kasie, nie używając informacji.
2. Pośpiech. Ja po Warszawie chodzę 2 razy szybciej, zarażam się.
3. Gadatliwi taksówkarze. Zawsze chętni do pogadania Panowie o raczej wąskich horyzontach i zawyżonej samoocenie.
4. Smród na dworcach. Co z tego, że remontują perony na Centralnym kiedy smród został?
PISZĘ W LUBCZASOPISMACH
-
23.02.2012 10:58
-
23.02.2012 10:58
-
21.02.2012 13:45
-
10.02.2012 22:51
OSTATNIE NOTKI
-
Co mnie denerwuje w mieście
Zdecydowanie jestem mieszczuchem. Lubię tramwaje, wachlarz kawiarni do wyboru i sklepy otwarte całą dobę. Weekendowe...
04.05.2012 12:13 3 -
Moja doskonała Babcia
W życiu każdego przewijają się osoby niezwyczajne w całkiem zwyczajny sposób. Osoby, dzięki którym...
08.03.2012 11:44 2 -
Zapiski z odchudzania cz. 2
-Ale schudłaś! – krzyknął mój chłopak, kiedy zobaczył mnie po dwóch dniach diety. Jego - do...
25.02.2012 22:31 1
OSTATNIE KOMENTARZE
-
"Ile z nas, drogie panie, będąc w "dołku", wyciąga stary T-shirt z nadrukiem i wraz z...
09.03.2012 18:00
-
Ach ten testosteron buzujący w komentarzach. Drodzy Panowie, przecież to o kobiety dziś...
08.03.2012 17:13
-
Ciekawa notka, faktycznie można zaobserwować takie opiniowanie i chyba nie odnosi się...
08.03.2012 16:58
-
Z przyjemnością będę wyglądać jak którakolwiek z nich;)
08.03.2012 12:14
-
Niestety i mi się tak kojarzy:P
08.03.2012 12:12
NAJPOPULARNIEJSZE
-
Co mnie denerwuje w mieście
komentarze: 3
-
Moja doskonała Babcia
komentarze: 2
-
Zapiski z odchudzania cz. 2
komentarze: 1
AKTYWNE DYSKUSJE
-
Co mnie denerwuje w mieście
komentarze: 3ostatnio: PIĘTASZEK
-
Moja doskonała Babcia
komentarze: 2ostatnio: MALTESE FALCON
-
Zapiski z odchudzania cz. 2
komentarze: 1ostatnio: ELLENAI
-
Zapiski z odchudzania cz. 1
komentarze: 15ostatnio: MALTESE FALCON
-
Moje ulubione słowa Paulo Coelho
komentarze: 18ostatnio: ZNAKI KULTURY
To siadanie na drugim krześle to plaga. Mnie to zawsze do pasji doprowadzało.
Te "owłosione bębochy" to jakiś hardcore. Straszne to jest. Znam ten klimat.
Z krakowskiego ogródka dorzucam:
1. Psy załatwiające się na trawnnikach
2. Psy bez kagańców
3. W ogóle obecność psów. To jakaś masakra - często w Niemczech nie wolno mieć psa jak się wynajmuje mieszkanie.
4. Niechlujnie zabezpieczone place budowy - pełno błota i brudu
5. Często nieprzyjemni kelnerzy, dla których załatwienie ekstra zlecenia nie figurującego w menu typu piwo ze sprajtem nie istnieje.
6. Ogólny brak uśmiechu na twarzach ludzi i sympatii międzyludzkiej:-)
Ale żeby nie strugać takiego światowca i europejczyka kosztem naszej kochanej Polski znalazłem w Niemczech kilka osobliwości, które aż kłują w oczy a które wystąpują w znacznie mniejszym natężeniu w Polsce:
1. Ogromna ilość wariatów - rozmaitych freaków. To jest zdumiewające ile osób gadających ze sobą, gestykulujących przy tym, z dwoma, trzema parami okularów na głowie łazi po ulicach Frankfurtu, Kolonii czy Monachium
2. Sklepy otwarte najpóźniej do 20:00 nie ma mowy by były otwarte w święta
3. Brak lub znacznie mniej "anarchistyczno artystycznych" knajp (może poza Berlinem). Dopiero tutaj zobaczyłem ile uroku mają nasze krakowskie knajpy w której każdy stolik, każde naczynie jest z innego kompletu i w których stoliki w lecie prawie wylewają się na ulice:-)
4. Mit ciszy nocnej w centrum miasta. I nie chodzi mi o szum gwar ulicy ale o głęboką ciszę przerywaną nagle wrzaskami na całe gardło co rozbudza mnie skutecznie:-)
Ech... To takie wariacje mieszczucha spisane na bieżąco na szybko. W ogóle fajny temat.